Recenzja kulinarna

Tym razem nie będzie zdjęć, bo do restauracji Le CINQ w Paryżu wybrałam się sama. Już w styczniu 2017 r. postanowiłam, że chcę jechać do 3-gwiazdkowej restauracji. Zrobiłam to w szalonym i intensywnym grudniu, w którym realizujemy kilkadziesiąt eventów.

Poleciałam do Paryża na 24 godziny. W czasie podróży zastanawiałam się, jak będzie. Czy takie miejsce rzeczywiście się różnią? W mojej głowie pojawiały się wątpliwości. Czy warto? Czy się nie rozczaruję?

To był spektakl. Coś, czego próżno szukać w naszej lokalnej gastronomii, zwłaszcza tej eventowej. Jakość jedzenia, forma podania, struktury, smaki, wyczucie… Po prostu kosmos dobrego gustu, klasy i elegancji! Ale nie o tym chciałam dziś napisać.

Najbardziej zdumiewające było dla mnie zetknięcie się z pracującymi tam ludźmi. Oni byli po prostu szczęśliwi i dumni. Widać było, że wkładają w swoją pracę mnóstwo serca. Z pewnością ich pensje są godne i satysfakcjonujące, ale jakość obsługi klienta nie wynikała tylko z tego faktu.

Praca z poziomu serca to charakterystyczny błysk w oku. To autentyczne zaciekawienie, czy klient jest zadowolony. To odczuwanie wraz z nim, doradzanie, bycie cierpliwym przewodnikiem i ekspertem.

Uczestniczyłam kiedyś w dyskusji pomiędzy Mikołajem Makłowiczem a Jakubem Janickim. Rozmowa dotyczyła sensowności istnienia restauracji gwiazdkowych. Mikołaj przekonywał, że są one niezbędne, by zwiększyć poziom świadomości i odpowiedzialności całej branży. Mówił, że jeśli jeden menedżer pracujący w gwiazdkowej restauracji odejdzie to wyuczy kilkadziesiąt osób – kelnerów, obsługę kuchni, kucharzy. Po moim doświadczeniu w pełni się z nim zgadzam.

Nie mogę się doczekać, aż w Polsce powstaną kolejne gwiazdkowe lokale. Wiem, że przed nami piękny czas kulinarnych doznań i przebywania w miejscach, które są po prostu wspaniałe.

Maja Dylczyk

Menu